Akceptuj swój wiek! To najlepszy wiek, jaki masz

Kiedy kobieta akceptuje swój wiek, staje się pewna siebie.Elizabeth Barret Browning

Te słowa wypowiedziała najbardziej znana i poważana angielska poetka epoki wiktoriańskiej.   150 lat później, po rewolucji obyczajowej i ogromnych zmianach w pozycji społecznej kobiet (przynajmniej w tzw. kulturze zachodniej), pozostają one nadal aktualne.

W dzisiejszym świecie napędzanym presją sukcesu, młodości, fizycznego powabu i buchającej seksualności, pewność siebie wśród dojrzalszych przedstawicielek płci pięknej to wciąż towar deficytowy, zwłaszcza, jeśli poczucie własnej wartości budują na wyglądzie zewnętrznym.

Nie jest to dziwne, zważywszy wielowiekową tradycję, mówiącą, że kobieta urodą stoi (a jak urodziwa, to częściej leży, a na tym wielu paniom zależy).  Dlatego też od zarania dziejów kobiety mają obsesję na punkcie wieku i wyglądu.  Dostępu do swoich danych metrykalnych bronią pazurami jak lwice albo pod grubą warstwą pudru nieprzepuszczającą światła ani ludzkiego wzroku.   Chcą być wiecznie młode i to za wszelką cenę.  Oscar Wilde, mój ulubiony autor aforyzmów, a przy okazji utracjusz, bon-vivant, gej i mizogin, co mu niestety wybaczam, napisał:  „35 lat to atrakcyjny wiek.  Londyn pełen jest kobiet, które od dawna mają 35 lat”.

Relacja kobiet ze współczesną cywilizacją jest relacją schizofreniczną.  Świat promuje młodość i urodę, a wspomagają go skanery medialne i technologia HD, które wychwycą każdą zmarszczkę, fałdkę i pypeć. Wywiera to na kobiety ogromną presję, a potem te, które tej presji ulegają, są przez ten sam świat bezlitośnie piętnowane i obśmiewane.   Dotyczy to zarówno „zwykłych śmiertelniczek” jak i największych gwiazd Hollywoodu.   Idą na operacje plastyczne, wstrzykują botoksy,  kolageny i inne cuda.  Robią sobie krzywdę w nadziei, że robią sobie dobrze.  Nawet Jane Fonda wyznała w wywiadzie dla najnowszego numeru amerykańskiego magazynu W (cytowanym przez vumag.pl), że przeprowadzała operacje plastyczne.  „… przez całe życie byłam określana przez to, jak wyglądam.  Wpojono mi, że będę kochana tylko, jeśli będę szczupła i śliczna.  To doprowadziło do wielu problemów”.  No właśnie.  I po co?

Na szczęście czasy się zmieniają i coraz więcej kobiet daje sobie przyzwolenie na przeżywanie swojej „trzeciej zmiany” w sposób naturalny i bez woalek.  Niektórzy mówią o „starzeniu się z godnością”, ale mnie to określenie wydaje się trochę górnolotne i znowu definiujące, jakiej postawy oczekuje społeczeństwo. Z godnością?  Czyli jak?  A gdzie miejsce na fiki miki i trochę szaleństwa?

Mnie podobają się kobiety autentyczne i prawdziwe, które nie ukrywają wieku i robią swoje, takie jak wspominana tu już Dorota Wellman czy Ewa Kasprzyk, ale nie tylko, wokół siebie też mam wiele takich kobiet.   Emanują zadowoleniem i pewnością siebie i to jest bardzo sexy.   To kobiety, które akceptują swój wiek i umieją się nim cieszyć, a każdy rok to kolejna stacja w podróży, która ciągle przynosi coś nowego i nigdy się nie nudzi.  Jeśli jesteś do tej podróży przygotowana, dbasz o należyty ekwipunek i nie popełniasz już błędów nowicjuszy, to może to być podróż piękna i malownicza.  Podróż Twojego życia.

Dzięki „rewolucji dojrzałości”, która rozgrywa się na naszych oczach (starsze kobiety w reklamach i na wybiegach w świecie mody) świat wreszcie zaczyna zauważać NORMALNOŚĆ nieuchronnego procesu starzenia się oraz doceniać NATURALNOŚĆ wyglądu w danym wieku.  Z przyjemnością odnotowałam pozytywne komentarze i u nas (także mężczyzn!!!) po kampanii nowej kolekcji marki Bohoboco z udziałem 81-letniej aktorki Heleny Norowicz.  Naturalność wraca do łask, to nowe słowo klucz.   Zmarszczki i naturalny stan skóry wygrywają z twarzą ponaciąganą i sztuczną.   Bo czyż nie lepiej patrzeć na PRAWDZIWY UŚMIECH niż pobotoksowy grymas?

Zachowanie młodości fizycznej nie jest możliwe i trzeba to zaakceptować.  Już nie takie umysły nad tym myślały, już nie tacy straceńcy chcieli wykraść ambrozję bogom.  Nawet wszechwiedzący amerykańscy naukowcy, pomimo szeregu rewelacji o odmładzającym działaniu tego czy owego, wstrzykiwaniu świeżej krwi czy namiotach  tlenowych, nie potrafią zahamować tego procesu.  Ich ostatnie odkrycie z zakresu genetyki molekularnej mówi o wpływie skracania się telomerów komórek na starzenie się skóry.  Chyba już łatwiej mi dobrze się odżywiać, ćwiczyć i dbać o sen niż wgryźć się w tę teorię.  Zresztą, zanim ją zrozumiem, nie będzie mi już potrzebna.

Ja w pełni podpisuję się pod słowami XIX-wiecznej poetki.  Od kiedy zaakceptowałam swój wiek, moje samopoczucie diametralnie się zmieniło.  Doceniam, to co przeżyłam i czego doświadczyłam.  Jestem dumna z wielu rzeczy i wdzięczna za błędy, które popełniłam.  To mój bagaż i lubię go, mimo tego, że nie ma na nim metki Louis Vuitton.  Nie żałuję tego, co było, ani tego, czego nie było.  Nie tracę czasu i energii na rozpamiętywanie dawnych czasów, kiedy byłam młod(sz)a, choć lubię wracać z uśmiechem do starych zdjęć i historii.  Ale żyję TERAZ.   Bo to najlepszy wiek, jaki mam i dobrze mi z nim.

Na koniec jeszcze jeden cytat od niezrównanego Oscara Wilde’a:  Kochać samego siebie – to początek romansu na całe życie.

A któż nie ma ochoty na płomienny romans?  Ja zawsze.

Share
Napisane przez Nierdzewna