Czy Pani jeszcze może (zostać rockmenką)? czyli o obozach rockowych dla starszych dziewczyn

Kiedy na scenie Zlotu Latającej Szkoły w styczniu 2015 roku [o którym możesz przeczytać tutaj http://fajna-baba-nie-rdzewieje.pl/nowa-elektrownia-atomowa-w-polsce/ ] zobaczyłam Ewę Langer, od razu poczułam przyciąganie ziemskie i lekkie mrowienie, które pojawia się wtedy, kiedy coś nas ożywia. Drobna z ciemnymi, zmierzwionymi włosami do ramion, ubrana w dżinsy, bluzę i martensy, wyszła do nas sprężystym krokiem. Zaczęła opowiadać o obozach rockowych dla dziewczynek ,organizowanych przez Stowarzyszenie Kobieca Transsmisja, któremu prezesuje. Mówiła niezbyt głośno, ale w jej głosie była siła, energia i zdecydowanie. To był głos, który przyklejał do foteli i nie pozwalał się ruszyć. 

KAS_4173 (2) Ewa Langer, rockowa dziewczyna 50+ z Krakowa, jest pierwszą basistką w Polsce. Wszechstronnie utalentowana artystycznie, swoją przygodę ze sztuką zaczęła od teatru Stu, gdzie odbywała 2-letni staż aktorski. Potem weszła w środowisko rockowe lat 1990-ych (m.in. Chłopcy z Placu Broni, Sztywny Pal Azji). Grała w zespole Nos, a potem w kultowym zespole PRL, działającym w latach 1992-98. „Dziewczyna z gitarą basową na scenie to była wtedy sensacja. Moja obecność na scenie budziła żywe reakcje” – mówiła w wywiadzie dla Wysokich Obcasów (WO, 21 luty 2015). W 2008 roku założyła własny (już nieistniejący) kobiecy zespół Translola, w podtytule „dziewczyny z ostrymi pazurami”, który grał muzykę z pogranicza niezależnego rocka i post-punku. „Dopiero grając w babskiej kapeli, poczułam, że się otwieram, że mój głos jest ważny, że mogę się odważyć na granie, bo dziewczyny stworzyły bezpieczną przestrzeń”.

Obecnie Ewa skupia się na działaniach Stowarzyszenia Kobieca Transsmisja, które powstało po to, „aby wspierać kobiety i inicjować ich działalność twórczą, artystyczną i edukacyjną”. Jednym z ważniejszych działań Stowarzyszenia jest coroczny festiwal Kobieca Transsmisja (koncerty, spotkania, warsztaty), którego ósma edycja odbędzie się pod koniec listopada tego roku. (www.transsmisja.pl)

W 2010 Ewa przeczytała w internecie artykuł o obozach rockowych dla dziewcząt organizowanych w Stanach Zjednoczonych, a potem w Skandynawii i innych częściach świata. Postanowiła zorganizować takie obozy również w Polsce i żeby zdobyć doświadczenie, wzięła udział w Girls Rock Camp w Czechach, gdzie jako wolontariuszka uczyła gry na basie. Pierwszy polski rockowy obóz dla dziewcząt, któremu patronuje Karioka ze znanego z czasów naszej „pierwszej” młodości filmu „Stawiam na Tolka Banana”, odbył się w lutym 2015 roku. Udział w obozie, na którym dziewczynki uczą się  gry na instrumentach, logistyki zakładania zespołu i promowania własnej twórczości, nie wymaga żadnych wcześniejszych umiejętności gry. Rock campy cieszą się wielką popularnością, a niektóre z utworzonych zespołów funkcjonują do dziś. Występ jednego z takich girlsbandów – Jajnikiss – podczas Zlotu Latającej Szkoły 2016 wywołał furorę i entuzjazm na widowni.

Okazało się, że wystąpienie Ewy Langer na pierwszym Zlocie spodobało się nie tylko mnie. Nie tylko ja pomyślałam: „Super pomysł, ale co ze starszymi dziewczynami? My też chcemy uczyć się grać i śpiewać. My też mamy rockowe dusze.” Odzew był tak ogromny, że już w październiku 2015 r. Kobieca Transsmisja zorganizowała pierwszy Lucciola Ladies Rock Camp dla „starych dziewczyn”, czyli takich od 19 do 100 lat. Obozy te zyskały natychmiastową popularność i miejsca wypełniają się błyskawicznie. Dwie pierwsze edycje były stacjonarne i odbyły się w Krakowie. W tym roku w lipcu miał miejsce pierwszy obóz wyjazdowy – w malutkiej, urokliwej wiosce Nowica w Beskidzie Niskim. Kiedy dowiedziałam się, że najstarsza uczestniczka ma 69 lat, wiedziałam, że nie może mnie zabraknąć na koncercie finałowym – to po prostu trzeba było zobaczyć.

I miałam rację. Koncert był dla mnie wspaniałym przeżyciem i wzbudził całą gamę pozytywnych emocji. Po pierwsze niesamowita atmosfera wśród uczestniczek, pełna ekscytacji, radości, wzajemnej akceptacji i wsparcia. Po drugie zdumienie, że ktoś, kto nigdy nie grał na danym instrumencie, po tygodniu nauki wychodzi na scenę i gra „jak gdyby nigdy nic”. Po trzecie, fantastyczne było to, że nieważne jak grasz czy śpiewasz, czy ci wychodzi czy nie, może nawet trochę fałszujesz, najważniejsze, że TO ZROBIŁAŚ. Poszłaś za głosem serca, zgłosiłaś się, brałaś udział i stanęłaś przed publicznością, żeby wystąpić. Od dawna nie widziałam u nikogo takiego żaru w oczach, jak u tych dziewczyn na scenie. We włosy miały wpięte kwiaty, a na ich twarzach malowała się dzika radość z tego, że robią coś, co daje im energetycznego kopa i poczucie mocy.

Ze wzruszeniem wysłuchałam emocjonalnego wystąpienia jednej z uczestniczek, która publicznie wyznała, że jest w „czarnej dupie” (jej udział sfinansowała Sylwia Chutnik) i że ten obóz pomógł jej uwierzyć w siebie i w to, że uda jej się stanąć na nogi. Złożyła deklarację, że zrobi wszystko, aby spłacić dług. Myślę, że miała na myśli nie tylko pieniądze, ale też zrozumienie i życzliwość, które ją spotkały. Trzymam kciuki!

Z całego serca gratuluję dwóm najstarszym uczestniczkom obozu – Eli i Małgosi (60+) – za odwagę, za występ, radość życia i niezaglądanie w pesel. Brawo! [wywiad z nimi tutaj: http://fajna-baba-nie-rdzewieje.pl/rock-on-wywiad-z-najstarszymi-uczestniczkami-ladies-rock-camp/].

Obozy rockowe i dla młodszych i dla starszych dziewczyn pokazały, że jest w narodzie babskim ogromne zapotrzebowanie na tego typu inicjatywy. Kobiety, zwłaszcza te starsze, których pragnienia były przez lata tłumione przez wzorce kulturowe lub społeczne, wreszcie „wychodzą z cienia” i coraz śmielej sięgają po marzenia, których wcześniej nie mogły spełnić.

Znalazło to wyraz w piosence „Nierdzewna”, którą „starszyzna obozowa” (czyli instruktorki) napisała w zamian za wsparcie finansowe, którego udzieliłam Luccioli przez portal www.wspieramto.pl  Kiedy zapytałam Ewę, o to jak powstała ta piosenka, napisała mi: „Akurat rozmawiałyśmy o tym, że jak dziewczyny były młode, to marzyły o graniu rocka i dlaczego nie mogły zrealizować tego marzenia. I tak nam to wyszło.” A wyszło tak:

„Kiedy byłam mała, to śpiewać chciałam,

ale moja mama krzywo spojrzała,

i poszłam w kąt, to był chyba błąd,

odebrała mi głos, a ja krzyczeć chcę!

Nierdzewna, nierdzewna, nierdzewna

Dzisiaj jestem duża, a gdy coś mnie wkurza to zabieram głos!

Odzyskałam go. Mimo wielu ran, wielką siłę mam.

Już nie boję się krzyczeć kiedy chcę!

Nierdzewna, nierdzewna, nierdzewna”

Większość z nas w którymś momencie życia idzie „w kąt”. Większość z nas ma marzenie, którego nie udało się wcześniej spełnić. Dzięki takim inicjatywom jak Rock Campy dla starszych dziewczyn, te z nas, które muzykę mają we krwi, mogą to zrobić teraz. Wystarczy śledzić stronę Lucciola na FB albo  http://lucciola.rockcamp.com.pl , wysłać zgłoszenie i pojechać.

Ewa Langer chce dalej rozwijać rock-campową działalność. Najbliższy Lucciolowy zjazd odbędzie się w Warszawie w przedostatni weekend listopada. W planach jest roczny cykl 4 obozów, pierwszy miałby się odbyć latem 2017 w Nowicy, a potem 2 spotkania w Krakowie i ostatnie, jeśli wszystko dobrze pójdzie, w Tornareccio we Włoszech, gdzie mieszka perkusistka Hilary Binder, nauczycielka gry na tym instrumencie. Sądząc po entuzjazmie, jaki wzbudza ta inicjatywa, chętnych nie powinno zabraknąć.

Bo jak mówiła Ewa w 2010 r. w wywiadzie dla portalu www.krakowski-kazimierz.pl :
„W życiu człowieka są priorytety i też różne okresy. Są takie momenty, szczególnie jak się zakłada rodzinę, jak się ma dzieci, że pewne rzeczy trzeba odłożyć, bo ta rodzina i dzieci są najważniejsze. […] [ale potem] można zająć się bardziej sobą, czyli realizować się. Iść za swoją duszą – jak ja to zawsze mówię. Podążać za swoją duszą , bo jak się nie podąża za swoją duszą, to człowiek zaczyna chorować, ciało zaczyna chorować.”

Te słowa są mi bardzo bliskie. Przeżyłam to osobiście. Cóż więcej mogę dodać do tej wypowiedzi?  Chyba tylko to: „Za zdrowie, dziewczyny! Za zdrowie!”

 

 

 

 

 

Share
Napisane przez Nierdzewna